poniedziałek, 28 października 2024

Tęsknota

 

Kiedy patrzysz na zachodni horyzont z wypiętrzonym łańcuchem chmur, a słońce je oświetla to chciałbyś tam powędrować w te góry. Już wybierasz szczyty i grzbiety którymi do nich dojdziesz i przełęcze które musisz pokonać. I gdybyś nie myślał że to chmury może by ci się udało. Na pewno. Czuję to.


środa, 16 października 2024

Nazywanie

 


To nazywanie nas zabija. Niczego nie odkrywam. Tak jest. Najpierw nazywamy, a potem nazwy bierzemy za rzeczy. Tragiczna pomyłka. Stajemy się niewolnikami nazw. Dla wygody układamy potem te cegiełki w różne konteksty. Bawimy się słowami. Tylko ich życie mając za prawdziwe. Uważamy, że mówimy coś nowego. Tylko to co może znieść gramatyka.

Nazwy stają się zarzewiem wojen, początkiem religii, zrębem nauki. To przychodzi samo. wyzbyć się potem tych gorsetów jest bardzo trudno.

Najlepiej mają malarze. I muzycy. Najmniej schematów. Najmniej gorsetów. Można się jednak złapać w pułapkę oszustwa. Oszust-abstrakcjonista. Można też byle jak zestawić dźwięki na komputerze i nazwać to awangardą. Nazwa jest kluczem. Nie można się od niej uwolnić. Nie nazywając jesteśmy jak natura, jak Bóg. Nic nas nie ogranicza.

piątek, 11 października 2024

Wszystko jest poezją

 


Wszystko jest poezją. Tylko nie zawsze to widzimy. Być może moglibyśmy to dostrzec gdybyśmy nie patrzyli w siebie. A tak to tylko zostają chwile, bez nazwy, bez opisu. Nawet wrażenie ulatuje. Czasem może pozostać wiersz jako blade odbicie.

Gdybym miał dyktafon to nie zapisałbym tego tekstu. Słowa rodzą się i znikają tak szybko, że nie nadążam ich zapisywać. Gramatyka jest strasznym więzieniem. Tak wiele nic nie znaczących słów trzeba napisać tylko po to aby powiązać ze sobą myśli. Wtedy ich już nie ma. Zniknęły w formach gramatyki.

niedziela, 6 października 2024

Zwierzenia 1


 

...nie wykorzystuję poezji ale poezja wykorzystuje mnie. W pewnym momencie wywiera na mnie taką presję, że w środku nocy, prawie martwy ze zmęczenia już zasypiając zrywam się z łóżka i zapisuję wiersz albo tylko kilka słów, które może rozwiną się w wiersz a może nie. Depresje, które pozwalają mi pisać "śmieszne numery". Wielka, być może miłość, która nawet nie pozostawiła po sobie dobrych wierszy. Może z wyjątkiem jednego, który zresztą pamiętam tylko jako wrażenie, bo po napisaniu nigdy go nie przeczytałem. Pamiętam tylko refren: siedem róż siedem serc ci składam. Potem jestem kompletnie pusty, opuszczony. Sam odszedłem na pustą dotąd kartkę.