(Jak się dorobimy to zrobimy nową biosferę)
Rak to choroba organizmu spowodowana wymknięciem się spod kontroli jednej jedynej komórki, która zaczyna mnożyć się w nieskończoność doprowadzając nieuchronnie do śmierci swojego żywiciela. Jest to jedyny znany w naturze proces nieograniczonego wzrostu.Działalność Człowieka to drugi (nienaturalny jednak) proces charakteryzujący się nieograniczonym wzrostem. Mało tego: ten nieograniczony wzrost wyhaftowaliśmy złotem na sztandarach cywilizacji.
Dotąd żaden gatunek na Ziemi nie mógł pochwalić się nieograniczonym wzrostem. Prędzej, czy później napotykał bariery w postaci ograniczeń fizycznych, wyczerpania nisz ekologicznych, epidemii spowodowanych nadmiernym zagęszczeniem osobników wreszcie nawet katastrof naturalnych. Dzięki tym barierom żaden gatunek nie był w stanie rozregulować całej biosfery doprowadzając do jej katastrofalnej deregulacji. Jak dotąd nie udowodniono, że którekolwiek z wielkich wymierań w historii Ziemi spowodował któryś z gatunków na niej żyjących.
Gatunek ludzki dzięki inteligencji nabył możliwość nieograniczonego wzrostu ilościowego:
- Możemy zawłaszczyć dowolną niszę ekologiczną.
- Rozrost ilościowy i odporność na epidemie zapewniają nam
medycyna i organizacja społeczna.
Początkowo technologie miały nikły udział w tym procesie. Dziś są jego głównym motorem. Bogatym decydentom jest zupełnie obojętne, czy technologia niszczy biosferę, czy ją wspomaga dopóki przynosi stale rosnący zysk. Niebogaci w swej masie dążą do tego, aby być bogatszymi i z tego powodu nic nich nie obchodzi stan biosfery ( Jak się dorobimy to zrobimy nową – parafrazując pewnego młodego biznesmena).
Porównanie z rakiem nasuwa się samo tyle, że rak biosfery – gatunek ludzki – zostanie przez nią zabity, bo ona ma znacznie więcej narzędzi niż my i miliardy lat doświadczenia.
Przekroczenie w krótkim czasie wąskiego zakresu temperatur w jakim możemy na dłuższą metę żyć musi nas zabić jako gatunek, co do sztuki. Teraz dowiadujemy się, że po przekroczeniu górnej granicy zabije nas termodynamika, prosta fizyczna zależność, której uczymy się już w szkole podstawowej (jednak kiedy zobaczymy szansę na bogactwo zapominamy o fizyce).
Jednak na nic dolary i bitcoiny. Na nic negocjacje. Z fizyką kontraktu podpisać nie można.
Deregulację biosfery (oczywiście z naszego, partykularnego punktu widzenia), że już się (z winy inteligencji) nie wywiniemy. Gatunek ludzki składa się z tylu indywidualnych jednostek o tak zróżnicowanym poziomie, potrzebach i poglądach, że żaden konsensus w pozostałym do katastrofy czasie nie zostanie osiągnięty. Zejdziemy spektakularnie i nieodwołalnie. Może nawet z hukiem (atomowym).

Witam,
OdpowiedzUsuńJakoś tak pokrętnie trafiłem na Twojego bloga - przez blog Arktyczny Lód.
Ludzie rzeczywiście rozmnażają się bardzo intensywnie, jednak w populacjach tzw. "bardziej rozwiniętych" można zauważyć starzenie się społeczeństwa jak również spadek liczebności. Dobrobyt oraz pęd do "mieć a nie być" powoduje, że rodziny są coraz mniej liczne, duża część ludzi nie decyduje się również na posiadanie dzieci.
Oczywiście kraje tzw. "rozwijające się" oraz biedne powiększają swoją liczebność bardzo szybko.
Rozwój intelektualny powoduje, że "rozum" przechodzi swojego rodzaju ewolucję i na pewnym etapie przedkłada inne wartości nad chęcią rozmnażania się. Upatruję w tym jakiś promyk nadziei dla ludzkości oraz Ziemi. Świadomy jestem jak za duża populacja ludzi jest na naszej planecie. Spodziewam się w jakiejś przyszłości jakiegoś załamania, kryzysu. Ale nie doprowadzi on do całkowitej zagłady człowieka (chyba że tak jak pisałeś za pomocą bomby atomowej). Zniszczenia biosfery są ogromne, ale życie przetrwa z nami lub bez, ale przetrwa.
Nie pisałem, że życie ulegnie zniszczeniu, ale nasz gatunek. Rozum właśnie przedłożył chciwość nad rozmnażaniem. Mnie idzie o nieograniczony wzrost w każdym sensie, również ekonomicznym.
Usuń