czwartek, 6 września 2018

Samorząd, czyli kto naprawdę rządzi się sam.

Kamienna pustynia rynku zbudowana wbrew protestom mieszkańców. W tle facet kosą spalinową wycina mizerne kępki trawy.

Obecni samorządowcy to "samorządowcy" i nie ufają mieszkańcom, bo mieszkańcy nie ufają im. Po pierwsze: samorząd to mieszkańcy, a nie radni i np.: prezydent miasta. Ci przedstawiciele mieli reprezentować samorząd i działać dla dobra mieszkańców. W wielu wypadkach działają głównie dla własnego dobra. Obstawiają się różnymi układami, nie tolerują krytyki swoich poczynań. Prezydent miasta b.szybko potrafi przejąć kontrolę nad radą miasta działając poprzez przewodniczącego rady, który staje się jakby wiceprezydentem d/s rady. Prezydent ma wszak dużo do zaoferowania: pracę dla różnych krewnych-i-znajomych-królika. Niejeden urząd miasta, szczególnie mniejszego, to "firma rodzinna".

Rzadko poddaje się poważne, kosztowne przedsięwzięcia pod prawdziwą dyskusję publiczną. Dyskusja jest tylko "pro forma", aby odfajkować, że się odbyła. Wydaje się dziesiątki milionów zł z kieszeni mieszkańców bez jakichkolwiek konsultacji, a ten, kto domaga się takowych zostaje okrzyknięty "pieniaczem".  Sesje rady miejskiej zwykle odbywają się w godzinach pracy, więc mieszkańcy w większości nie mają nawet szansy zjawić się na nich. Radni swoje godziny przyjęć mają również w takich godzinach. To są wszystko pozory demokracji. Ćwiczymy już demokrację pozorną. I ktoś się dziwi, że frekwencja wyborcza jest niska. Chyba kpi albo jest głupcem.

Sposobów zignorowania woli mieszkańców jest wiele. W niewiele, bo 20 lat, doszło do tego, że mieszkańcy nie czują, aby mieli wpływ na cokolwiek.

niedziela, 2 września 2018

Jak Człowiek ma wbudowaną samozagładę?

Znamy właściwie tylko dwa rodzaje sprzężeń zwrotnych: dodatnie i ujemne. Wszędzie w naturze skutki działania dodatnich sprzężeń zwrotnych równoważone są przez sprzężenia ujemne. Na wszystkie procesy naturalne nałożone są też ograniczenia. Przykładem niech będzie prędkość światła. Jest ograniczona i nieprzekraczalna (przynajmniej nikt dotąd nie udowodnił, że jest inaczej). Oznacza to, że propagacja wszelkich zaburzeń oraz wszelkiej informacji nie może przekroczyć tej prędkości. Gdyby we Wszechświecie prędkość propagacji informacji mogła być nieograniczona to zostałby on spetryfikowany w nieskończenie krótkim czasie. Nigdy więc nie mógłby zaistnieć piszący te słowa ani jego galaktyka, układ słoneczny i planeta.
I oto pojawia się inteligencja, powiedzmy, że ludzka. Początkowo niegroźna, jednak z upływem czasu gra ona coraz większą rolę w rozwoju swego gatunku dokonując wielkiej zmiany jakościowej w dotychczasowych jego działaniach. Oto człowiek już nie jest ograniczony koniecznością przystosowywania się do środowiska, nie musi znajdować swojej niszy życiowej. Jest w stanie każde środowisko dostosować do siebie. Inteligencja daje mu też przewagę jako drapieżnikowi nad dowolnym innym gatunkiem żyjącym na Ziemi. Pokonał w ten sposób ujemne sprzężenia zwrotne ograniczające ekspansję pozostałych gatunków. Dodatkowym czynnikiem wzmacniającym ekspansję człowieka jest nieustająca ruja. Jeżeli samica innego gatunku nie zajdzie w ciążę w okresie rui to musi czekać rok; kobieta może próbować co miesiąc przez cały rok.
Los człowieka w dłuższej perspektywie przypieczętowuje najsilniejszy instynkt wbudowany w same podstawy DNA – rozmnażanie się za wszelką cenę, nawet utraty życia jednostki. Potomstwo podlega więc najsilniejszej ochronie.
Kolejne wynalazki dokonywane dzięki inteligencji wzmacniają ekspansję człowieka. Wynalazek maszyny parowej wcale nie jest tu przełomowy. To rozwój medycyny ostatecznie przypieczętował nasz los. Medycyna, kierowana najpotężniejszym instynktem, przede wszystkim ukierunkowała swoje działania na utrzymanie przy życiu dzieci. Dotychczas kobiety rodziły w ciągu całego życia po kilkanaścioro dzieci, z których dorosłości dożywało najwyżej kilkoro. Medycyna spowodowała, że dożywały prawie wszystkie. Rozpoczęła się eksplozja demograficzna z ostatecznie katastrofalnym skutkiem.
Uruchomiliśmy w końcu dodatnie sprzężenie zwrotne dla ekspansji naszego gatunku.
Inteligencja ludzka wynalazła też ekonomię. Dotychczas opłacalność mierzyło się przetrwaniem (w uproszczeniu). Teraz oderwała się ona od tej podstawy i stała się przyczyną bogacenia. Ważny stał się, coraz bardziej abstrakcyjny, majątek. Stał się nie wyrazem umiejętności, ale narzędziem kontroli innych ludzi. Ponieważ nikt nie teoretyzował przez tysiące lat na temat ekonomii to system, który wytworzył się sam nazwano w końcu całkiem niedawno kapitalizmem, a ci, którzy dzięki niemu zyskali kontrolę nad całym gatunkiem bronią samorzutnie powstałej maszyny społecznej wszelkimi siłami nie pozwalając nałożyć na nią żadnych ograniczeń. Tymczasem kapitalizm nie ma wbudowanych żadnych ujemnych sprzężeń zwrotnych. Jest jak maszyna parowa bez regulatora Watta albo jak elektryczny silnik jednofazowy. Mogą one osiągnąć bez obciążenia obroty, które je zniszczą. Każdy zysk wygeneruje w następnym rzucie jeszcze większy zysk, a ten, który tego dokona jest nagradzany i fetowany.
Niestety, dla wygenerowania ciągle rosnących zysków konieczne jest ciągle rosnące zużycie energii. Dla wyżywienia i utrzymania ciągle rosnącej populacji konieczne jest ciągłe zwiększanie wytwarzania żywności i innych produktów, a inteligencja ciągle dostarcza nowych, pożądanych wynalazków. Już nie wystarcza, że posiadany sprzęt nadal działa i spełnia swoje funkcje, bo oto jest nowszy, który spełnia je jeszcze lepiej (być może, choć niekoniecznie), a propaganda działająca na rzecz zysku ma wielką siłę perswazji. Dzięki inteligencji już nie wystarcza wciskanie nowych produktów, wymyśla się nowe potrzeby i wmawia je ludziom.
Gatunek jako całość nie posiada czegoś takiego jak instynkt samozachowawczy. Ograniczenia nakłada otoczenie. Gatunek ludzki jest w stanie przełamać wszelkie ograniczenia dzięki inteligencji. Czy na pewno? Wiadomo, że jesteśmy częścią systemu kształtującego się miliardy lat. Po tak długim czasie wszystko w tym systemie jest zależne od wszystkiego innego. Naszą nieograniczoną ekspansją naruszyliśmy na pewno mnóstwo newralgicznych punktów regulacji tego systemu nawet o tym nie wiedząc, bo zafascynowani technologiami dającymi natychmiastowy pożądany skutek zaniedbaliśmy zupełnie badanie systemu, w którym i dzięki któremu żyjemy. Nie potrafiliśmy dostrzec, a nawet ignorowaliśmy sygnały, które słał system, bo musielibyśmy ograniczyć naszą ekspansję, ale wtedy święty kapitalizm musielibyśmy zamienić na coś innego; coś, co zaspokajałoby potrzeby, a nie chciwość, którą podnieśliśmy do rangi cnoty.
Nadal nie zdajemy sobie w pełni sprawy w jak wąskim zakresie parametrów systemu jesteśmy w stanie żyć. Niewielkie w skali globalnej i systemowej przeregulowanie zakresu temperatury systemu wyeliminuje nas całkowicie i nieodwołalnie. Wyeliminuje też wszystkie inne gatunki, które tylko w nim mogą żyć. System, oczywiście, przetrwa, bo jest zbyt wielki i rozbudowany, aby nasza działalność potrafiła go zniszczyć( chyba, że w akcie desperacji rozpylimy na atomy planetę).
W tym sensie mamy wbudowaną w DNA samozagładę. Inteligencja uruchamia ekspansję pokonując naturalne ujemne sprzężenia zwrotne, a ponieważ w DNA mamy zapisane rozmnażanie się za wszelką cenę bez żadnych ograniczeń to, dzięki inteligencji prędzej czy później pokonamy zewnętrzne ograniczenia i zaczniemy marsz ku samozagładzie, dokładnie jak bakterie na szalce Petriego wypełnionej pożywką.
Twierdzę też, że po nas nie będzie już na Ziemi żadnej cywilizacji technicznej, bo łatwo dostępne złoża metali dawno już wyeksploatowaliśmy, a tworzyły się one razem z Ziemią(mogę się jednak mylić).

Na koniec, twierdzę, że każdy gatunek na dowolnej planecie zbudowany z indywidualnych jednostek posiadających inteligencje skazany jest na zagładę, bo nie będzie w stanie zapanować sam nad sobą z powodu swojego DNA, bo nakaz samopowielania jest podstawowym , genialny i jedynym wynalazkiem Natury prowadzącym każdą inteligencję naszego typu do samozagłady.